Dlaczego z upływem lat, narzekamy na brak czasu?

Obudził mnie deszcz. Pierwsza myśl, która pojawiła się w mojej głowie to – mam przeszkodę w realizacji czegoś, co sobie na dzisiaj zaplanowałam. Miało być upalnie, a tu deszcz.

Wbrew wszystkim naciskom, płynącym z obrazów tworzonych przez mój mózg, postanowiłam nie poddać się ani negatywnym emocjom (znowu deszcz, cholera jasna, miało być słonecznie, mam plany) ani presji czasu.

Przez kilka minut zdecydowałam się poleżeć i posłuchać dźwięków płynących zza okna. Z ciekawością i zachwytem wsłuchiwałam się w uderzenia kropli o różne przedmioty. Dźwięki były zróżnicowane tonowo, przyjemne, kojące, a w moim ciele „pojawił się spokój”. Nagle nie miałam już przymusu pędzenia. Każda czynność, którą zaczęłam wykonywać, była robiona ze znacznie większą świadomością, a ja odczuwałam z tego przyjemność.

Przypomniały mi się rady, które dawno temu dostałam w pewnym klasztorze buddyjskim, będąc tam na krótkim szkoleniu. Szukaj ciszy wewnątrz siebie. Jednym z ćwiczeń, od którego zaczynało się pracę nad uważnością, było chodzenie i skupianie uwagi na każdym wykonywanym ruchu.

My dorośli, zatracamy gdzieś to swoje dziecięce zdziwienie, zachwyt nad światem, drobnymi czynnościami, na rzecz pogoni za dobrami i ambicjami.

Z wczesnego dzieciństwa mam w pamięci wiele obrazów. Jednym z nich jest polana pośród lasów, niedaleko Woli Zręczyckiej, tonąca w kwiatach. Siedzę tam i na źdźbło trawy nabijam nazbierane wcześniej jagody i poziomki. Potem z zachwytem przyglądam się swojemu dziełu i jeszcze na moment wstrzymuję chwilę, kiedy zjem owoce. Oddalam nagrodę, która potem smakuje jeszcze lepiej.

To była niezwykle prosta czynność (zbieranie leśnych owoców i nabijanie ich na trawę), ale miała w sobie taką dozę autentyczności i naturalności, że pamiętam ją do dzisiaj.
Owoce można było nabijać, tworząc różne układy wzorów. Ich kompozycja miała wpływ na doznania smakowe. Potem leżało się na trawie i powoli zjadało owocowe korale, analizując sekwencje smakowe.

Czy lepsze jest zestawienie pięciu poziomek i trzech jagód, czy może odwrotnie?

Był czas na zachwyt, na analizę, na obserwację, na doskonalenie. Pozostały piękne wspomnienia chwili, miejsca, czasu. Jakże prawdziwe jest powiedzenie „im mniej tym więcej”. Życzę Wszystkim, odnajdywania jak najwięcej ciszy wewnętrznej i zachwytu nad otaczającym nas światem, a wtedy życie z całą pewnością zwolni.

www.lubinowe.pl