Szef zawsze bardzo chętnie przyjeżdża na Łubinowe Wzgórze. Najbardziej lubi poranne spacery – tryska wtedy energią. Psia radość z czekającej go długiej wędrówki i atrakcji, maluje się na jego pysku aż nadto wyraźnie. Te psie emocje udzielają się i mnie. Wychodzimy więc razem uśmiechnięci i pozytywnie naładowani. Podczas naszej przechadzki, prawie zawsze napotykamy stado saren, zająca albo odnajdujemy lisią norę.

W zimowe poranki nieodmiennie zachwycam się magiczną scenerią roślin ubranych w białą szadź i krystalicznym, mroźnym powietrzem, które „przyjemnie kłuje” moje policzki. Wiosną i latem zapachy ziół i ciepłego powietrza oplatają i relaksują moje ciało. Różnica między tymi porami, leży (miedzy innymi) w delikatności odczuć w ciele. To jak akupunktura do zmysłowego masażu. Obie bardzo potrzebne, ale jakże inne.

Szef uwielbia wbiegać na szczyt górek. Siedzi tam dłuższy czas obserwując okolicę, a potem zbiega w dół głębocznic. Każdego dnia inna trasa. Musi być ciekawie. Trzeba sprawdzić każdy zakamarek, zostawić swój psi ślad. Bogactwo zapachów, przestrzeń, swoboda biegania – istny raj dla czworonoga. Po powrocie do resortu, wytarciu łap, dostaje śniadanie i ma czas na swój psi wypoczynek.

Lubi towarzystwo innych psich gości, zwłaszcza tej piękniejszej grupy. Kocich urlopowiczów obdarza respektem, przechodząc koło nich z odwróconą głową. Niby ich widzi, a nie widzi. Chętnie by pogonił, tak dla zabawy, jak bawi się z naszą kotką Filą, ale to gość, więc nie wypada.

W południe kolejny spacer. Tym razem przez maliniak, w stronę wojciechowskich lasów. Cudna perspektywa, widoki, swobodny ruch powietrza, cisza. Oboje nasłuchujemy różnych odgłosów, potem je lokalizujemy. Co ciekawszym poświęcamy więcej czasu.

Zimą wieczorny spacer odbywamy po terenie resortu i przyległych łąkach. Prawdziwe pole zapachowe i ukoronowanie dnia. Wiosną i latem (ze względu na długość dnia) wyruszamy w pola i lasy o jeden raz więcej. Każdy spacer jest bardzo długi, znacznie dłuższy niż te w Warszawie. Na Łubinowym Wzgórzu mam czas dla swojego psa, nie biegnę, żeby rzucić się w wir pracy, nie rozmawiam przez telefon, bo go nie zabieram. Mam czas na obserwację, cieszenie się drobnymi rzeczami, które zauważam, na rozluźnienie ciała, reset umysłu. Same korzyści. Bez Szefa te spacery nie byłyby tak przyjemne. Uwielbiam patrzeć na jego uśmiechnięty pysk, na radość z każdej chwili, którą wspólnie spędzamy. Jak przysiada na górkach i słucha co dzieje się dookoła, jak skupia uwagę na detalach, podchodzi, wącha, czasami poliże. Cieszy się chwilą, czerpie z niej tyle ile się da, czyli coś, co my ludzie od dawna zatraciliśmy.

Serdecznie zapraszam na Łubinowe Wzgórze z pupilami. Tutaj możecie przeczytać naszą politykę związaną z pobytem zwierząt na Łubinowym Wzgórzu klik

Dowiedz się więcej, zarezerwuj; [email protected]

tel. 512-371-309